Szukaj

Strict Standards: Only variables should be assigned by reference in /home/loksklep/domains/mazowszelok.pl/public_html/modules/mod_fje_likebox/mod_fje_likebox.php on line 18

Statistics - Statystyka

Użytkowników:
3385
Artykułów:
2022
Odsłon artykułów:
10156479

Odwiedza nas

Odwiedza nas 331 gości oraz 0 użytkowników.

Szlakiem obrońców Kresów - część I

Płonie ognisko i szumią knieje,
Drużynowy jest wśród nas.
Opowiada starodawne dzieje,
Bohaterski wskrzesza czas.
O rycerstwie spod kresowych stanic,
O obrońcach naszych polskich granic...

Jerzy Braun, 1918 r.

 

Niewiele jest na ziemi krain, którym los przeznaczył tak bohaterską rolę. Od dawna te żyzne ziemie nęciły różnych poszukiwaczy łupów i bogactw. Przez stulecia toczyły się tam walki, ścierały się różne wyznania. Największą sławą okryły się, będąc przez stulecia „przedmurzem chrześcijaństwa w jego zmaganiach z półksiężycem”. Świadkami tych wydarzeń są twierdze, zamki, obronne klasztory i miasta. Niespokojne czasy wymagały budowy fortyfikacji. Stały więc one jak „orle gniazda” na całych kresach, oddalone od siebie o mniej więcej 25 km, odstraszając najeźdźców, a przyjaciołom gwarantując odpoczynek.

Drewniane warownie czasu Państwa Kijowskiego magnaci polscy zamienili na murowane, a następnie, po spełnieniu ich funkcji obronnych, przebudowywali je na wspaniałe wielkopańskie rezydencje, których przepych architektury, zdobnictwa, malarstwa ściennego i gromadzonych bogactw dorównywał pałacom królewskim. Żadna część państwa polskiego nie szczyciła się tak wspaniałymi pałacami, zamkami, twierdzami. W ciągu stuleci wszystkie możne familie starały się wznosić tu rezydencje obronne. Różnie potoczyły się losy tych budowli i majątków. Niewielka ich część, odrestaurowana w latach międzywojennych i po 1990 roku i w miarę zadbana, dziś służy innym właścicielom i ich celom. Większość jednak powoli, acz nieuchronnie niszczeje pod wpływem nieubłaganego czasu, braku zainteresowania, funduszy czy celowego zacierania śladów przeszłości. Ich przeciekające dachy, odpadające tynki, sztukaterie, ciemne oczodoły okien wołają o ratunek.

Olesko, Wiśniowiec, Zbaraż, Kamieniec Podolski – te nazwy na zawsze utrwaliły się w zbiorowej pamięci Polaków i chociaż nie każdy potrafi nawet wskazać je na mapie, duch powieści Sienkiewicza zachęca do zwiedzania terenów, sentymentalnie nazywanych Kresami.

Tereny te, będące dziś częścią zachodniej Ukrainy, są naszym dziedzictwem narodowym, częścią naszej utraconej Ojczyzny. Bowiem Ojczyzna nasza jest tam, gdzie groby naszych przodków, pomimo że czas i ludzie pozacierali ich ślady. Ale dopóki pamięć o nich nie zagasła, dopóty pozostaną w naszej świadomości jako miejsca uświęcone, godne czci i szacunku.

* * *

W dniach 25-28 maja 2012 r. Klub Żołnierzy Rezerwy LOK przy Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie zorganizował podróż wojskowo‑historyczną „Szlakiem obrońców Kresów”. Trasa podróży wiodła przez Żółkiew, Lwów, Złoczów, Podhorce, Tarnopol, Trembowlę, Skałę Podolską, Kamieniec, Chocim, Okopy Św. Trójcy, Czortków, Jazłowiec, Buczacz i Brzeżany.

Inicjatorem, projektantem trasy i kierownikiem „wyprawy” był dr Zbigniew Segit, a uczestnikami członkowie Klubu i Zarządu Wojewódzkiego LOK w Lublinie.

Dla kilku jej uczestników – kresowian i ich rodzin – podróż ta miała charakter sentymentalno‑wspomnieniowy. Była próbą powrotu do korzeni, odnajdywania i poznawania miejsc, gdzie żyli, chodzili do szkół i kościołów, mieszkali i pracowali nasi ojcowie i matki, starsze rodzeństwo, całe pokolenia rodzin…, gdzie spoczywają dziś na zapomnianych, porośniętych drzewami małomiasteczkowych i wiejskich cmentarzach.

Dla autora tej relacji, jedynego z całej rodziny Dąbrowskich, Rychlewskich, Daniłowiczów i Wyspiańskich, była to pierwsza w życiu podróż na Kresy w poszukiwaniu śladów rodzinnych pamiątek, zobaczenia na własne oczy miejsc bliskich moim rodzicom, żywych już tylko we własnej pamięci i na pożółkłych fotografiach z tamtych lat. Moim marzeniem od lat było zobaczyć miejsce, gdzie stała kamienica moich rodziców, gdzie Tata chodził do pracy, gdzie moja najstarsza siostra wraz z rodzicami chodziła w niedzielę na Mszę Świętą, gdzie chodzili na spacery itd. Marzenie w tej części się spełniło. Na dalsze spełnienie tych rodzinno‑sentymentalnych marzeń trzeba będzie jeszcze trochę poczekać…

2012 06 foto 22
Zamek w Żółkwi. Po lewej stronie pomnik na grobie ofiar stalinowskich represji w 1941 r.
2012 06 foto 23
Kolegiata św. Wawrzyńca w Żółkwi

Żółkiew. Bratnie miasto Zamościa, położone w granicach dawnej ziemi chełmskiej, założone w XVII w. przez Stanisława Żółkiewskiego. Główne zabytki to zamek, kościół i klasztor o. Dominikanów (1653-1655), cerkiew Bazylianów (1612), drewniana cerkiew Św. Trójcy (1720) i XVII‑wieczna renesansowa synagoga.

Zbudowany z kamienia i cegły czteroskrzydłowy zamek‑warownia z obszernymi basztami, odznaczał się surowością form architektonicznych, zgodnie z duchem epoki. Od Żółkiewskich zamek przeszedł we władanie Daniłowiczów*, potem gospodarzami zamku zostali Sobiescy, a od roku 1840 do I wojny światowej w zamku gościli Radziwiłłowie**.

W czasach Jana III Sobieskiego Żółkiew stała się jedną z najbardziej ulubionych królewskich, renesansowych rezydencji. Ks. Michał Kazimierz Radziwiłł– wnuk Katarzyny Sobieskiej, zwany „Rybeńko”, przebudował zamek‑pałac w stylu rokokowym, gromadząc liczne dzieła sztuki i inne bogactwa. Niestety, ks. Karol „Panie Kochanku” i Hieronim Radziwiłłowie roztrwonili rodzinny majątek, a car Piotr Wielki w 1707 r. bez skrupułów przywłaszczył sobie większość zgromadzonych tu drogocennych pamiątek. W 1772 r. po rozbiorze zamek przejęli Austriacy, urządzając w nim koszary, a w 1787 r. kupił go na licytacji Adam Józefowicz‑Hlebnicki. Pomimo zniszczeń i grabieży, 15 sierpnia 1809 r. urządzono w nim uroczysty bal na cześć cesarza Napoleona. W połowie XIX w. ówczesny właściciel Artur Głogowski sprzedał resztki wyposażenia i rozebrał część zabudowań. Poważne zniszczenia dotknęły zamek w czasie I wojny światowej na skutek spalenia go przez Rosjan. W okresie II RP, po częściowej restauracji przystosowano go do celów publicznych (koszary wojskowe, a potem szkoła). Pod rządami Sowietów miasto nosiło nazwę Nesterow. W tym czasie skutecznie zacierano wszelkie ślady wielkopańskich Polaków. Stojącą tuż przy rynku kolegiatę pod wezwaniem św.św. Stanisława i Wawrzyńca zamieniono na magazyn, a w rynku, w miejsce zburzonego pomnika króla Jana III Sobieskiego postawiono pomnik Lenina.

W zamyśle fundatora Stanisława Żółkiewskiego kościół ten, wówczas pw. św.św. Wawrzyńca i Stanisława, miał być rodzinnym mauzoleum Żółkiewskich, Daniłowiczów i Sobieskich, ale i również panteonem sławy rycerskiej i votum dziękczynnym za zwycięstwa odniesione przez wojska polskie, walczące pod jego dowództwem. Z tego względu fundacja ta była dziełem wyjątkowym, nie mającym odpowiednika w całej Rzeczypospolitej.

O sukcesach militarnych wojsk dowodzonych przez hetmana świadczy obiegający kościół na zewnątrz rzeźbiony fryz, przedstawiający rycerskie bitwy, mający przypominać o misji Rzeczypospolitej szlacheckiej na kresach świata katolickiego, a także dużych rozmiarów obraz Szymona Boguszowicza przedstawiający bitwę z wojskami moskiewskimi stoczoną 5 lipca 1610 r. pod Kłuszynem.

2012 06 foto 24
Tablica nagrobna w Żółkwi

Przy wejściu do krypt z marmurowymi sarkofagami Żółkiewskich, Jakuba Sobieskiego (ojca króla) i starosty Stanisława Daniłowicza, na metalowej płycie wyryto nazwy miejsc bitewnych, w których brali udział.

Żółkiewski kościół o. Dominikanów pw. Wniebowzięcia NMP z 1655 r. (obecnie cerkiew greckokatolicka) wzniosła Teofila Sobieska, wnuczka Stanisława Żółkiewskiego i matka króla, jako votum na cześć swojego syna Marka (brata króla), ściętego przez Kozaków po bitwie pod Batohem 3 VI 1652 r.

Z Żółkwią związane są też inne postacie oręża polskiego, jak: Zbigniew Burzyński– polski pilot i konstruktor balonów, kpt. WP, jeden z pionierów polskiego sportu balonowego, dwukrotny zdobywca pucharu Gordona Benneta i rekordzista świata, czy Leopold Endel‑Ragis– polski dowódca wojskowy, ppłk dypl. piechoty WP.

Lwów. O Lwowie można by mówić i pisać w nieskończoność. Centrum życia społeczno‑politycznego, kulturalnego i naukowego wschodniej Galicji. Pozostałym śladem jego wielkości i znaczenia – oprócz całego szeregu wspaniałych zabytków*** – jest Cmentarz Łyczakowski z kwaterą Orląt Lwowskich, symbolem polskiego patriotyzmu i walki o zachowanie polskości miasta i tych terenów dla Rzeczypospolitej.

2012 06 foto 25
Złożenie wieńców na Cmentarzu Łyczakowskim na płycie pomnika poległych w wojnie polsko‑bolszewickiej w 1920

Cmentarz Łyczakowski, jeden z najstarszych i najpiękniejszych w E uropie, założony został w 1786 r. Plejada wybitnych artystów rzeźbiarzy i architektów ozdobiła łyczakowską nekropolię długim szeregiem znakomitych dzieł swych talentów, a ówcześni ogrodnicy sprawili, że dziś jest to miejsce nie tylko ciszy i zadumy nad minionymi czasami, ale jest też jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc spacerowych dla mieszkańców miasta i rzeszy turystów. Na cmentarzu chowano wyłącznie elitę ówczesnego społeczeństwa, stąd ten przepych i bogactwo form architektonicznych i wystroju. Żadna też z innych polskich nekropolii nie znalazła takiego odbicia w poezji i prozie poetyckiej. Swoje wiersze tej nekropolii poświęcili m.in.: Maryla Wolska, Marian Hemar, Jarosław Maria Rymkiewicz, Tadeusz Śliwiak, Tadeusz Hollender, Witold Szolginia, Adam Zagajewski, Kazimierz Wierzyński, Ryszard Marek Groński, Janusz Wasylkowski, Roman Makarewicz i inni. Łyczaków trafił również do powieści i publicystyki. Pisali o nim m.in. bardowie Lwowa: Henryk Zwierzchowski, Jan Fryling, Jerzy Janicki, Jerzy Michotek i Adam Hollanek.

W ponad dwustuletnich dziejach łyczakowskiej nekropolii można wydzielić wyraźne okresy, w czasie których na inskrypcjach i epitafiach dominowały cztery różne języki, mianowicie: niemiecki (1786-1830), polski (1830-1945), rosyjski (1945-1991) i ukraiński (po 1991 r.).

Najbardziej tragicznym okresem w historii kwatery Orląt Lwowskich były lata 1945–1990, kiedy to cmentarz był regularnie grabiony i niszczony, rozbito pomniki żołnierzy amerykańskich i francuskich, którzy walczyli po stronie polskiej, a w katakumbach, na których nadbudowano dodatkowe piętro, umieszczono garaże i zakład kamieniarski. Przez wschodnią część cmentarza poprowadzono po grobach drogę, a 25 sierpnia 1971 r. przy pomocy czołgów, koparek i spychaczy zniszczono kolumnadę, próbowano też zburzyć wielkie pylony Łuku Chwały, ostrzelano napisy na pylonach, zrównano z ziemią półkoliście ułożone na tarasach groby. Kamienne lwy, które stały przed łukiem triumfalnym, przewieziono na rogatki miasta. Wiele grobów zlikwidowano, a ich pomniki przekuto na nowe dla miejscowych działaczy partyjnych.

Na Cmentarzu Łyczakowskim ostatni spoczynek znalazło wielu żołnierzy i to z różnych pokoleń walczących o niepodległość Polski. Po każdym wielkim powstaniu narodowym chroniły się przed represjami na Kresach setki niedobitków i zdekonspirowanych spiskowców****. Tu otoczeni szacunkiem dożywali swych dni ostatnich, a na grobach ich wznoszono pomniki ozdobione niejednokrotnie patriotycznymi epitafiami.

Długą listę bohaterów zbrojnych czynów niepodległościowych otwierają żołnierze Kościuszki. Do dziś zachowały się tylko cztery nagrobki, m.in.;gen. Benedykta Denis Kołyszko oraz Józefa Rejchana, znanego polskiego malarza epoki napoleońskiej. Obok żołnierzy Kościuszki spoczywają prochy kilkudziesięciu żołnierzy Napoleona, w tym słynny uczestnik szarży po Somosierrą, rotmistrz kawalerii Józef Sas-Czułowski; pułkownicy Józef Plagowski, Józef Trzaska-Zabielski oraz generałowie napoleońscy–Wincenty Szeptycki i Józef Korczak-Szumlański.

Na Cmentarzu Łyczakowskim spoczął też kilkudziesięcioosobowy zastęp powstańców listopadowych z 1830 r., stanowiący tzw. „żelazną kompanię”. W centrum tej najliczniejszej w porównaniu z innymi polskimi cmentarzami kwatery powstańców listopadowych umieszczono piękny artystycznie, symboliczny sarkofag z piaskowca ze zrywającym się do lotu orłem i napisem: „Z krwi naszej powstaną mściciele”. W kwaterze tej spoczęli m.in.: przedstawiciel świetnego polskiego rodu pochodzenia francuskiego Bogusław Longchamps de Bérier; słynny konspirator Kasper Ciąglewicz; przyjaciel Słowackiego Józef Reitzenheim; pisarz Domicjan Socha-Mieczkowski; historyk August Bielowski, dyrektor Ossolineum; bohater mickiewiczowskiej „Reduty Ordona” Julian Konstanty Ordon, jeden z legendarnych uczestników powstania.

2012 06 foto 26
Pod pomnikiem Adama Mickiewicza we Lwowie

W kwaterze uczestników Wiosny Ludów spoczęli m.in.: słynny konspirator i polityk, a później długoletni przewodniczący parlamentu austriackiego w Wiedniu i budowniczy kopca Unii Lubelskiej na lwowskim Wysokim Zamku, Franciszek Smolka; wybitny aktor, twórca wodewilów i dyrektor Teatru Lwowskiego Jan Dobrzański oraz poeta romantyczny, więzień caratu Karol Baliński, autor głośnego wiersza:

Gdziekolwiek wyrok carski nas zawlecze,
Oszukamy jego dumę.
Niesiemy w sobie prawa człowiecze,
Niesiemy wolności dżumę.

Nieopodal umieszczono kolejną słynną kwaterę wojskową, zwaną cmentarzykiem powstańców styczniowych, albo inaczej górką powstańców 1863/1864. Znajduje się ona we wschodniej, niemal skrajnej części nekropolii, stanowiąc jej kulminację terenową. Spoczywa w niej 420 powstańców styczniowych. Wśród nich m.in.: Szymon Wizunas Szydłowski, legendarny chorąży ziemi witebskiej; prof. Benedykt Dybowski – światowej sławy zoolog, badacz Bajkału; Gustaw Fiszer, wybitny polski aktor dramatyczny, a jednocześnie genialny komik, którego rola Papkina w „Zemście” obrosła swoistą legendą; Zygmunt Baczyński – dziadek poety Krzysztofa Kamila Baczyńskiego; wybitni przemysłowcy – Wielkopolanin Ludwik Włościborski i Ignacy Junosza Drewnowski; komisarze Rządu Narodowego– Władysław Kozłowski, pisarz i Stanisław Frankowski; Jan Biechoński, adiutant gen. Hauke-Bosaka; książę Teofil Giedroyć; słynny Sybirak, więzień Schlüsselburga, członek Rządu Narodowego, historyk Bronisław Szwarce.

Poza kwaterą znajdują się tu groby jeszcze kilkudziesięciu powstańców styczniowych, wśród nich trzech generałów powstańczych: Antoniego Jeziorańskiego (przodka Jana Nowaka-Jeziorańskiego), Michała Heydenreicha-Kruka i Józefa Śmiechowskiego; pułkownika „Strusia”, czyli Jana Stelli-Sawickiego; trzech słynnych braci Żulińskich: Romana – członka Rządu Narodowego, księdza Kazimierza i Tadeusza – wybitnego lekarza, filantropa; ks. Florentego Lickendorfa – dominikanina, wybitnego kaznodziei oraz finansisty Franciszka Zimy i Józefa Kajetana Janowskiego– sekretarza Rządu Narodowego, architekta, nad którego otwartą mogiłą w 1914 r., tuż przed wyruszeniem z I Brygadą na front, przemawiał Józef Piłsudski.

Największą kwaterą wojskową na łyczakowskiej nekropolii jest Cmentarz Obrońców Lwowa, zwany też Kwaterą Orląt Lwowskich. Tu spoczywają m.in.: dowódcy obrony Lwowa z 1918/1919 r.: komendant Orląt Lwowskich ppłk Czesław Mączyński, a także generałowie: Wacław Iwaszkiewicz– dowódca 6. A rmii, zwanej Galicyjską, który bronił Lwowa przed konnicą Budionnego; Tadeusz Rozwadowski– jeden z najwybitniejszych polskich generałów, szef Sztabu WP w czasie wojny polsko-bolszewickiej; Edmund Kessler – wybitny polski sztabowiec; Jan Thullie – komendant garnizonu lwowskiego, dowódca 5. dywizji piechoty; Jan Ryszard Hausner – dowódca pułku strzelców lwowskich oraz Ludwik Rydygier –  światowej sławy chirurg. W kwaterze tej spoczywa kilku pułkowników i wybitnych dowódców, m.in. pułkownicy Stanisław Łapiński-Nilski, Jan Tatara i Marceli Jastrzębiec-Śniadowski. Tu spoczął pierwszy żołnierz obrony Lwowa mjr Zdzisław Tatar-Trześniowski oraz rotmistrz Kajetan Soplica-Stefanowicz, syn wybitnego malarza. Znajdują się tutaj groby wybitnych polityków galicyjskich zasłużonych w obronie Lwowa: ziemianina Tadeusza Cieńskiego, przywódcy Stronnictwa Narodowego, senatora tarnopolskiego; hrabiego Aleksandra Skarbka oraz Leonarda Stahla, wiceprezydenta Lwowa. Tam spoczywa też metropolita lwowski obrządku ormiańskiego abp Józef Teofil Teodorowicz oraz profesorowie lwowskich uczelni zasłużeni w obronie Lwowa: wybitny geograf Antoni Dudziński; wybitny ekonomista Franciszek Tomanek i wybitny znawca rolnictwa Henryk Górski.

Na Cmentarzu Orląt znajdują się też setki grobów najmłodszych uczestników obrony Lwowa, m.in. 9-letniego Jasia Kukawskiego, 12-letniego Jasia Dufrata, 13-letniego Antosia Petrykiewicza i 14-letniego legendarnego Jurka Bitschana, o którym Maciej Szukiewicz pisał:

W granatowym mundurku, wątlejszy od chabin,
Nie pacholę, lecz dziecko, pomykał zaułkiem.
„Gdzie ty wleczesz ten większy od ciebie karabin?
Dokąd chłopcze?”
Ze studenckim połączyć się pułkiem.

Tam spoczywa też 66 kobiet– obrończyń Lwowa, sanitariuszek i kurierek, a wśród nich wybitna malarka, pisarka i przyjaciółka Marii Konopnickiej, Maria Dulębianka i legendarna kurierka Felicja Sulimirska, a także obrońcy polskich Termopil, czyli Zadwórza z polskim Leonidasem kpt. Bolesławem Zajączkowskim, oraz słynni piloci Stefan Bastyr, Stefan Stec i Władysław Toruń.

Oprócz kwater wojskowych, w których znaleźli swój ostatni spoczynek przedstawiciele wszystkich niepodległościowych zrywów patriotycznych epoki rozbiorów, spoczywają tu setki wybitnych przedstawicieli polskiej kultury, nauki, literatury i sztuki, którzy na trwale zapisali się w historii Polski*****.

Drugim miejscem, które każdy Polak powinien odwiedzić jest katedra lwowska pw. Wniebowzięcia NMP, której fundatorem był król Kazimierz Wielki. Lwowska prowincja kościelna przez wieki stanowiła drugą po Gnieźnie metropolię łacińską, gdzie koncentrowało się nie tylko życie religijne, ale gdzie podtrzymywało się państwowość polską oraz pielęgnowało w latach niewoli polskie tradycje narodowe. To miejsce pamięci narodowej.

Kościół lwowski był wielokrotnie miejscem ważnych wydarzeń politycznych. Lwowską katedrę, poczynając od Władysława Jagiełły, nawiedzali wszyscy polscy królowie, z wyjątkiem Stanisława Augusta. W okresie zaborów modlił się w niej cesarz Franciszek Józef, a w odrodzonej Rzeczypospolitej prezydent Ignacy Mościcki. Z długiej listy wydarzeń kilka jest wartych zapamiętania. W 1436 r. w uroczystym nabożeństwie z okazji hołdu hospodara wołoskiego Eliasza uczestniczył młody król Władysław „Warneńczyk”, któremu towarzyszyła matka królowa Zofia, brat Kazimierz (późniejszy święty), kardynał Zbigniew Oleśnicki oraz liczny dwór. Wielką wagę symboliczną miało nabożeństwo odprawione w 1440 r. przez metropolitę kijowskiego Izydora, powracającego z soboru florenckiego po zawarciu przez Kościół Wschodni unii z Rzymem. Nabożeństwa dziękczynne zamawiał i uczestniczył w nich Jan Kazimierz– w 1651 r. po zwycięstwie odniesionym nad Kozakami pod Beresteczkiem, a 1 kwietnia 1656 r. przed cudownym obrazem MB Łaskawej złożył uroczyste śluby w intencji oswobodzenia ojczyzny od szwedzkich najeźdźców, obierając jednocześnie Matkę Najświętszą Królową Korony Polskiej i powierzając jej opiece królestwo. W 1673 r. obchodzono uroczyście zwycięstwo Sobieskiego nad Turkami pod Chocimiem, połączone z nabożeństwami żałobnymi za duszę zmarłego we Lwowie dwa dni wcześniej króla Michała Wiśniowieckiego. W katedrze w 1677 r. został ochrzczony Stanisław Leszczyński, późniejszy król Polski. Nie było rocznicy narodowej, której by nie świętowano we lwowskiej katedrze. Szczególnie uroczyście obchodzono rocznice związane z Tadeuszem Kościuszką, także zwycięstwami pod Grunwaldem i Wiedniem.

Tę krótką, subiektywnie zestawioną listę, zamyka wspomnienie niezwykłej uroczystości – 1 października 1925 r. celebrowano w katedrze nabożeństwo żałobne za nieznanego żołnierza, którego prochy ekshumowane z Cmentarza Obrońców Lwowa na Łyczakowie spoczęły w panteonie sławy polskiego oręża, Grobie Nieznanego Żołnierza pod kolumnadą Pałacu Saskiego w Warszawie.

Z historią katedry związane są takie słynne postacie jak: kaznodzieja i pisarz Piotr Skarga SJ, ks. Jakub Wujek SJ, autor niedoścignionego przekładu Biblii na język polski, biskup i poeta Ignacy Krasicki czy działacz niepodległościowy i natchniony kaznodzieja, biskup Władysław Bandurski.

Koniec cz. I


* Nota bene przodków mojego śp. szwagra płk. pil. Albina Daniłowicza, b. dowódcy pułków lotniczych we Wrocławiu, Poznaniu i Krakowie.
** Wszystkie wspomniane rody miały koligacje rodzinne po kądzieli.
*** Których opis pominę w niniejszej relacji ze względu na ograniczenia wielkości publikacji.
**** Tak było z moim prapradziadkiem po powstaniu styczniowym 1863 r.
***** Tu też leżą moi kuzyni: Jan, Piotr i Wacław Dąbrowscy, Henryk i Kazimierz Rychlewscy, Franciszek Wyspiański(1884-1931), Jan Głuszek (1900-1919)

  Stanisław Jan Dąbrowski
   
bullet Powrót

Copyright © 2014. SatAudio.