Szukaj

Strict Standards: Only variables should be assigned by reference in /home/loksklep/domains/mazowszelok.pl/public_html/modules/mod_fje_likebox/mod_fje_likebox.php on line 18

Statistics - Statystyka

Użytkowników:
3433
Artykułów:
2059
Odsłon artykułów:
10552088

Odwiedza nas

Odwiedza nas 242 gości oraz 0 użytkowników.

XVIII Memoriał Braci Ejsmontów

Oto sobotni ranek, 7 września 2013 roku. Węgorzewski Port Keja, uroczyste rozpoczęcie XVIII Regat o Memoriał Braci Ejsmontów. Organizatorzy – Klub Morski LOK w Węgorzewie i Kętrzyński Klub Żeglarski „Kaper” – corocznie przygotowują piękną oprawę: gala flagowa, stawianie bandery, wystrzał armatni, na stole lśni w słońcu rząd pucharów do zdobycia.

Nad głową lazur, żar z nieba, lekki wiatr północno‑wschodni, to już start pierwszej grupy jachtów. Tuż przy stateczku komisji sędziowskiej zmieściliśmy się razem z jachtem „Wesoła”, który potem na mecie był dwa miejsca przed nami. Dziesięć minut później wystartowała druga grupa – większe jachty, ich start obserwowaliśmy za rufą. Razem było nas na wodzie 47 jachtów.

foto 04 05 2013 54

Od pierwszej boi zwrotnej ustawionej na wiatr od statku komisji gnamy teraz w kierunku przesmyku między lądem a wyspą Upałty. Sporo jachtów już przed nami, a nasza drewniana łupinka nie jest zbyt szybka. Wchodzimy w wąziutki przesmyk – płytko, pas trzcin po obu stronach, za nami doganiająca nas grupa szybkich, długich jachtów o plastikowych kadłubach. Skąd wiemy, że to „nasi”? Na achtersztagu każdego uczestnika regat powiewa miniaturka bandery Braci Ejsmontów „Wolnych Polskich Żeglarzy”! Wiatr kręci za wyspą. Trzeba czujnie pracować szotami, aby utrzymać optymalny kurs. Udało się. Jachty z naszej grupy idą równolegle z nami. Załoga zwinnej omegi „Mistral” walczy, przyjmując ekstremalne pozycje, byle tylko żagiel dobrze pracował. Już jesteśmy na dole Mamr. Ostrym kursem zmierzamy do jeziora Bodma, gdzie na wysokości wejścia do portu Skłodowo wszyscy spodziewają się boi zwrotnej z numerem 2. Na razie nie jesteśmy gorsi od płynących w pobliżu jachtów, niektóre nawet zostawiamy nieco z tyłu. Czujność sternika wygrywa! Ale widocznej na mapce boi nie widać. Mylące są boje szlaku żeglownego, ustawione rzędem w kierunku przejścia na Święcajty. Duża stawka jachtów przed nami gna nieco na oślep w głąb Bodmy. Słabiej znający akwen sądzą, że któryś z kolejnych pomarańczowych punkcików będzie miał namalowaną dwójkę. Ale my rozglądamy się czujnie. Skoro nie ma jej tutaj, trzeba uważnie się rozglądać. Coś jest za mielizną oznakowaną „kardynałkami”, coś pomarańczowego widać …ach, konia (może jacht?) za lornetkę! Tyle razy mieliśmy węża w kieszeni w sklepie optycznym! Robimy zwrot i lecimy w tamtym kierunku. Opłacało się! Jest „dwójka”! Troszkę w innym miejscu, czyżby zdryfowała? Jeszcze jeden jacht ją „zaoczył”, ale my jesteśmy wyżej i teraz już jednym halsem w stronę stateczku komisji, na metę! Pozostali jeszcze nie widzą boi. Wiatr odkręca, czasem trzeba odpaść z kursu, ale zaraz ostrzymy. Udaje się kilka jachtów „wyregacić”. Długi czas nie możemy dostrzec, gdzie meta. Ale ostro, jak najostrzej… Jeeeest! Tuż przed nami, na kursie! Uda się wziąć ją tym halsem, jeszcze ktoś tuż przed nami robi zwrot koło bojki, ale on nie z naszej grupy, niegroźny. I już komisja sędziowska oddzwania nasz jacht.

foto 04 05 2013 55

Spora grupa jachtów wchodzi na metę daleko za nami. Nie jesteśmy też pierwsi, już było parę „obdzwonionych” wejść na metę, ale chyba gdzieś blisko „pudła”. Zanim komisja regatowa ogłosi wyniki, minie jeszcze trochę czasu. Trzeba dopłynąć do Węgorapy, zrzucić żagle, odpalić silnik, oddać cumy w porcie i sklarować jacht. Potem wysłuchać wielu opowieści o walce na wodzie. Chętni startują w dodatkowym konkursie – strzeleckim, jak na organizację LOK przystało. W tej konkurencji najlepszy był Marcin Sobolewski.

Nareszcie, z pewnym opóźnieniem, zaczyna się finałowa zbiórka uczestników z ogłoszeniem wyników i zakończeniem imprezy (przy stołach biesiadnych, a jakże!). Sędzia główny regat, Teresa Godlewska, podaje miejsca od ostatniego w pięciu grupach jachtów, klasyfikując oddzielnie: „omegi”, „dezety”, jachty kabinowe poniżej 7 m długości, jachty kabinowe od 7 do 8 m i dłuższe niż 8 m. Puchary otrzymują tylko trzy pierwsze miejsca w każdej klasie.

No i co? W naszej, trzeciej z grup, startowało 12 jachtów – my zdobyliśmy piątą pozycję. A mówią, że drewniane łódki nie mają szans w wyścigu z plastikowymi! Razem z pucharami wręczano również cenne żeglarskie upominki. Dzięki bardzo w tym roku licznym sponsorom (wszystkim serdecznie dziękujemy – lista byłaby dłuższa od całego tekstu), było co rozdzielać!

Wyniki:

Jachty klasy Omega: 1. Jakub Malicki, Kętrzyn; 2. Mariusz Milczuk, Harsz; 3. Łukasz Żmujdzian, Węgorzewo. Jachty klasy DZ: 1. Krzysztof Bussold, Kuty; 2. Piotr Bardzik, Węgorzewo. Jachty krótsze niż 7 m: 1. Paweł Ejsmont; 2. Maciej Oleksiuk; 3. Andrzej Wesołowski, Warszawa. Jachty 7-8 m: 1. Tadeusz Kozakiewicz, Giżycko; 2. Krzysztof Grzymała, Giżycko. Jachty ponad 8 m: 1. Piotr Wądołowski, Wilkasy; 2. Sławomir Ejsmont, Wrocław; 3. Krzysztof Łobodziński, Kętrzyn.

  Joanna Ozaist , uczestniczka XVIII Memoriału Braci Ejsmontów
   
bullet Powrót

 

 

 

 

 

 

 

Copyright © 2014. SatAudio.